Urzędy pracy podzielą bezrobotnych na trzy grupy i każdej pomogą w inny sposób. Czy to sprawi, że więcej ludzi znajdzie pracę?
Giżycko na Warmii i Mazurach. Pracy w całym powiecie nie ma prawie 4 tys. mieszkańców, a stopa bezrobocia sięga 17,5 proc. - U nas 90 proc. zarejestrowanych bezrobotnych to zgodnie z ustawą o promocji zatrudnienia osoby w szczególnej sytuacji na rynku pracy - mówi Beata Fydrych, zastępca dyrektora Powiatowego Urzędu Pracy w Giżycku. Urzędy mogą do nich kierować specjalne działania, m.in. staże zawodowe, roboty publiczne czy prace interwencyjne.
W całej Polsce w szczególnej sytuacji na rynku pracy jest 1,9 mln osób, czyli prawie 90 proc. wszystkich zarejestrowanych bezrobotnych. Dyrektorzy urzędów pracy są zgodni: - Jeżeli w szczególnej sytuacji są prawie wszyscy, to tak jakby nie był nikt. Musimy lepiej diagnozować potrzeby bezrobotnych i dopiero do nich dobierać działania, które pomogą w znalezieniu pracy.
Takie zadanie ma przygotowany w Ministerstwie Pracy system tzw. profilowania osób bezrobotnych. "Gazeta" poznała szczegóły projektu.
Zdecyduje kwestionariusz
Ma być tak: bezrobotny przy rejestracji w urzędzie wypełnia z doradcą zawodowym krótki elektroniczny kwestionariusz. Pierwsza część pozwala ocenić tzw. oddalenie bezrobotnego od rynku pracy. Składa się na nią 10 pkt, które i tak bezrobotny, rejestrując się, musiałby wypełnić. To m.in.: wiek, płeć, wykształcenie i miejsce zamieszkania.
Kluczowa będzie druga część kwestionariusza. Pozwoli ocenić gotowość rejestrującego się do powrotu na rynek pracy. Znajdzie się w niej 13 pkt, m.in. powód rejestracji w urzędzie, ocena chęci współpracy z doradcą zawodowym i chęci znalezienia pracy.
- Początkowo w ankiecie mieliśmy nawet kilkadziesiąt punktów. Z długiej listy wybraliśmy najważniejsze czynniki, uznając, że kwestionariusz musi być jak najkrótszy i jak najprostszy. Nie chodzi przecież o dodatkową biurokrację, tylko o trafną diagnozę potrzeb osoby bezrobotnej - mówi "Gazecie" minister pracy Władysław Kosiniak-Kamysz.
Na podstawie wypełnionej ankiety bezrobotny zostanie przypisany do jednego z trzech profili. W pierwszym - bezrobotni aktywni - znajdą się osoby dobrze przygotowane do podjęcia pracy, wymagające jedynie przedstawienia przez doradcę konkretnych ofert od pracodawców.
Do drugiego - bezrobotni wymagający wsparcia- trafią osoby zniechęcone, mające obniżoną motywację do szukania pracy, na których umiejętności nie ma już zapotrzebowania na rynku pracy. Nim dostaną konkretną ofertę pracy, muszą podnieść swoje kwalifikacje na szkoleniu lub stażu.
W trzecim profilu - bezrobotni oddaleni od rynku pracy - znajdą się osoby długotrwale bezrobotne, z reguły słabo wykształcone, rejestrujące się głównie dla ubezpieczenia zdrowotnego. Często odmawiają przyjęcia oferty pracy, bo już pracują, tyle że w szarej strefie. Żeby im pomóc, nie wystarczy doradca zawodowy. Konieczna jest współpraca urzędu z ośrodkiem pomocy społecznej, zaangażowanie się lokalnych organizacji pozarządowych, a także wsparcie ze strony prywatnych agencji zatrudnienia.
Przygotowując nowy model, Ministerstwo Pracy wzorowało się na rozwiązaniach niemieckich. Tam profilowanie bezrobotnych wprowadzono w 2005 r. jako część szerszej reformy służb zatrudnienia zwanej reformą Hartza (od nazwiska jej twórcy Petera Hartza, dyrektora personalnego koncernu motoryzacyjnego Volkswagen).
Resort rozliczy urzędy
- Wyciągnęliśmy wnioski z niemieckich doświadczeń po to, aby uniknąć ich błędów - mówi minister Kosiniak-Kamysz. Tłumaczy, że w Niemczech również podzielono bezrobotnych na trzy grupy, ale pracownicy urzędów początkowo skupili się na pomocy wyłącznie dla drugiej grupy, czyli bezrobotnych wymagających wsparcia.
Powód? Ich było najwięcej. Pomagając im, można było najszybciej poprawić statystyki. Jednocześnie niemieckie urzędy zaniedbały pozostałe dwie grupy. Samym sobie pozostawiły osoby potrzebujące jedynie ofert pracy, wychodząc z założenia, że i tak sobie poradzą. Za długotrwale bezrobotnych nie chciały się brać, bo pomoc im trwała długo, a efekt był niepewny.
- Nie chcemy, żeby taki scenariusz się powtórzył. Dlatego urzędy pracy będziemy rozliczali także z tego, jak pomagają poszczególnym grupom bezrobotnych - mówi minister Kosiniak-Kamysz. W ocenie ma pomóc specjalny ranking urzędów pracy publikowany raz do roku. Będzie on uwzględniał m.in., ile ofert pracy pozyskali pracownicy urzędów na jednego bezrobotnego, ilu długotrwale bezrobotnym pomogli, a także ile osób znalazło pracę po szkoleniach czy stażach.
Nowy model ministerstwo na bieżąco konsultowało z dyrektorami powiatowych urzędów pracy. W pracach nad nim brali udział pracownicy urzędów m.in. z Gdańska, Garwolina, Wąbrzeźna, Nysy i Olkusza. Pomogli również zagraniczni eksperci Banku Światowego, przedstawiając modele profilowania obowiązujące w różnych krajach i przekazując swoje rekomendacje dla polskich urzędów.
Źródło:
http://wyborcza.biz/Firma/1,101618,13317789,Jak_szukac_pracy__czyli__posredniak_2_0_.html#ixzz2Jd8sqNGS
Autor: Anna Popiołek
Please wait...